Avalon » Serie komiksowe » Black Panther vol. 4 » Black Panther vol. 4 #33

Black Panther vol. 4 #33

Black Panther vol. 4 #33

"Ready to Die" - part 3

Postacie
Zapowiedź

Przygotujmy sie do zadymy! Nowa Fantastyczna Czwórka właśnie wybrała zły zakręt na międzywymiarowej super-autostradzie – i tym razem wylądowali w środku wojny gangów pomiędzy ubrojonymi po zęby Skrullami!

Cytat

The Thing: "And who do you work for, Bumpy?"
Bumpy Johnson: "I am my own man."
The THing: "A lotta employees say that."

Streszczenie

Storm ucieka gangsterom, lawirując pomiędzy ulicami Nowego Jorku. Wreszcie dociera do Harlemu, a pojazdy ścigających niespodziewanie rozbijają się o niewidzialną barierę. Okazuje się, iż dotarła do Uptown - terenu, zamieszkiwanego przez czarnych przeciwników Smallsa i jego ludzi. Jeden z nich wita Storm wśród swoich.

Black Panther, z uprzężą ograniczającą moce siedzi w celi, a przez zasuwę przygląda mu się Smalls. Gangster stwierdza, że mógłby go zabić, ale zamiast tego pozwoli mu umrzeć na arenie. Jednocześnie zarobi na tym pieniądze i pozbawi tych z Uptown symbolu ich ruchu. Wreszcie, Smalls składa T'Challi ofertę - wsadzi w kostium kogoś innego i wpuści na arenę zamiast Panthera, jeśli ten wyjawi mu kto jest przywódcą Czarnych Panter i kto go szpieguje. T'Challa pyta się na to jak tam gardło gangstera, na co ten wściekły stwierdza, że nie może się doczekać, aż Panther umrze.

Mieszkaniec Uptown, który przywitał Storm zabiera ją do ich kościoła i przedstwia jednemu z ich najważniejszych przywódców - wielebnemu Martinowi Luterowi Kingowi.

Na arenie gladiatorów półprzytomny Johnny Storm zostaje wepchnięty do przezroczystej bańki, gdzie natychmiast atakuje go naszpikowany kolcami, skrzydlaty potwór. Human Torch momentalnie włącza swój płomień i ulatuje z drogi stworowi, który wpada na ścianę bańki. Okazuje się, że wbrew nadziejom Johnny'ego kolce monstrum nie przebiły ich więzienia. Widząc szybkość potwora i nie chcąc się do niego zbliżać, Johnny rozbłyska potężnym światłem, które oślepia nie tylko potwora, ale i widzów. Wreszcie płomień wypala cały tlen z bańki i potwór, a zaraz po nim także Torch, tracą przytomność. Johnny wytrzymuje jednak minimalnie dłużej i to on jest zwycięzcą.

Ze swojej celi potyczce przygląda się Thing. Wtem zza pancernych drzwi dochodzi go głos - czarny mężczyzna, przedstawiwszy się jako Bumpy Johnson przypomina mu, iż ostatnim razem, gdy tu był rozpoczął rewolucję. Grim stwierdza, że na niewiele się to zdało, ale Johnson odpowiada, że tym razem sytuacja wygląda inaczej, zapewniając go jednocześnie o tym, że są po tej samej stronie.

Martin Luter King wyjaśnie Ororo, że znajdują się na planecie Skrullów, zwanej Kral. Opowiada o tym, jak przestępca "Machine Gun" Martin zachęcił ich do rozwiązywania sporów poprzez walki gladiatorów i jak cała planeta została przerobiona według jego wspomnień. Gdy nastąpiła rebelia gladiatorów, zainspirowana przez Thinga, wojownicy prawie wybili Skrullów, lecz ponad żądzę zemsty woleli powrócić do swych domów. Po śmierci wszystkich przywódców, mieszkańcy planety przeżywali kryzys tożsamości - niektórzy, tak jak Smalls, chcieli przywrócić dawny porządek, ale inni odczuwali poczucie winy w związku z tym, co się stało, a ich tożsamości jako Skrullów zaczęły wydawać im się obce i nudne. Po raz kolejny zwrócili się więc ku Ziemi i odkryli ruch społeczny, który akcentował moralność i poczucie własnej wartości. Postanowili przemodelować swój model życia na ich wzór i teraz stanowią dwie rywalizujące ze sobą kultury - Uptown i Downtown. King dodaje, iż próbowali w pokojowy sposób zmienić podejście pozostałych, lecz oni postrzegają w nich zagrożenie. W tym momencie w kaplicy pojawia się kolejna postać - Malcolm X, który mówi, że stało się tak przez niego. Stwierdza, że gdyby nie jego organizacja - Czarne Pantery, ludzie Smallsa już dawno opanowaliby Harlem. Przekonuje Storm, że z pomocą jej zdolności mogliby zakończyć niewolę i upokorzenie istot z całej galaktyki, jakie mają miejsce każdego dnia w Downtown. King odpiera, że Storm dopiero przybyła do ich kraju i nie powinien prosić ją o coś takiego. Poza tym nie powinien zaczynać wojny, której nie mogą wygrać. Ten odpiera jednak, że wszystkie pokojowe metody zawiodły. Stwierdza, że nadeszła pora na działanie, zwłaszcza że ich przeciwnicy zamierzają stracić na arenie symbol ich ruchu - Black Panthera.

Na arenie odbywa się ostatnia walka - Black panther, nazwany delegatem mąciwód z Uptown, staje naprzeciw Wilkołaka z Syriusza. Monstrum jest zaciekłe i mocne w walce, lecz Panther szybko zdobywa przewagę, pomimo zniechęcających komentarzy zastraszanego przez zbirów Smallsa komentatora. Widzowie zaczynają się już niecierpliwić, tak samo jak sam Biggie, jednak Barnsworth przekonuje go, że Panther nie opuści żywy areny.

W Uptown Malcolm X zagrzewa do boju rewolucjonistów i przedstawia im przybyłą na pomoc afrykańską boginię - Storm. Ta przemawiając do Czarnych Panter od razu uderza w mocny ton stwierdzając, iż nie czuje się komfortowo walcząc u boku nieznajomych. Ostrzega, że jej moce mogą przypadkiem skrzywdzić jej sprzymierzeńców, jeśli staną jej na drodze, a jeśli wśród walczących znajdą się jacyś zdrajcy, to osobiście ich zabije. Po tych słowach Malcolm X zabiera ją do gabinetu, gdzie przedstawia Ororo swojego podwójnego agenta, który doprowadzi bojowników do Downtown - Bumpy'ego Johnsona.

Na arenia trwa potyczka. Wilkołak rzuca się na Black Panthera, który wydaje się być sparaliżowany strachem, jednak w ostatniej chwili oderza przeciwnika, przeskakuje na jego plecy i skręca mu kark.

W Uptown Storm słucha w radiu relacji z walki, przygotowując się do wymarszu z rewolucjonistami. Wielebny po raz ostatni próbuje ją przekonać, że przemoc nie jest dobrym rozwiązaniem, lecz ta odpowiada, iż po wszystkim King będzie rządził mądrze i zmiłością, lecz teraz nadszedł czas na miażdżenie.

Dokoła areny publiczność wiwatuje po widowiskowym zwycięstwie Panthera. Z boku Poog z uśmieszkiem przygląda się wściekłemu Smallsowi i stwierdza, że gdy ich człowiek - Bumpy - doprowadzi do Biggiego rebeliantów już nic go nie powstrzyma przed przejęciem jego tronu. Tymczasem rozjuszony Smalls wyciąga broń, by samemu zastrzelić T'Challę, lecz Barnsworth powstrzymuje go twierdząc, iż Panther stał się zbyt popularny - jedyny sposób na jego śmierć, to na arenie, w walce. Barnsworth nakazuje wprowadzenie kolejnego zawodnika, którym okazuje się być Thing. Obaj gladiatorzy stwierdzają, że nie będą ze sobą walczyć, na co Smalls przypomina im o Planet-Smasher - broni, która zniszczy całą Ziemię, jeśli nie będą walczyć. Aby potwierdzić swoje słowa, Smalls pokazuje na ekranie Ziemię i wystrzeliwuje za namową T'Challi broń w jedną z orbitujących wokół planety satelit. Ben półgębkiem chwali Panthera za pomysł - teraz wiedzą, iż znajdują się w odpowiedniej rzeczywistości. T'Challa dodaje, że najpewniej ich przyjaciele na Ziemi namierzą sygnał broni i przybędą na planetę. Jedyne co muszą teraz zrobić bohaterowie, to przeżyć do tego czasu.

Kanałami pod Nowym Jorkiem, oddział Czarnych Panter wraz ze Storm, prowadzony przez Bumpy'ego Johnsona przybywa do Downtown. Przy wyjściu ze studzienki czekają już na nich uzbrojeni gangsterzy.

Autor: TheNewlyAwoken

Galeria numeru

Black Panther vol. 4 #33 Black Panther vol. 4 #33

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.