Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1968 - Marvel się sprzedaje

1968 - Marvel się sprzedaje

Marvel z drugoligowca stał się liderem branży w ciągu zaledwie kilku lat. Co w takiej sytuacji robi rozsądny właściciel?

Życiorys Martina Goodmana jest przykładem na spełnienie amerykańskiego snu. Jego młodość przypadła na okres Wielkiej Depresji. Goodman na własnej skórze doświadczył nędzy, był bezdomny. Kilka lat później był już wydawcą komiksów, książek i magazynów, kilkadziesiąt lat później był liderem branży komiksowej. Dzięki determinacji, zawziętości, trafnym decyzjom i odpowiedniemu doborowi pracowników stworzył prawdziwe imperium.

goodman.jpgLaurkę z poprzedniego paragrafu można byłoby wyryć na grobowcu Goodmana (zmarł w 1992 roku), ale wiadomo, że ludzie nie mają wyłącznie pozytywnych cech i dokonań na koncie. Twórca Marvela nie był pozbawiony wad i popełnił trochę błędów kierując rozwojem swojego wydawnictwa. Wielu twórców miało mu za złe skąpstwo i brak należnego uznania. Doprowadziło to do przedwczesnego rozstania z Marvelem wielu interesujących twórców, ale taki zarzut można postawić właściwie wszystkim wydawcom i to nie tylko w tamtych czasach. Konkurencję musiało irytować naśladownictwo, które było jego znakiem rozpoznawczym. Gdy tylko jakaś seria, albo gatunek zyskiwał na popularności, to można było oczekiwać zalewu klonów zleconych przez Goodmana. Można byłoby jeszcze wymieniać jego kontrowersyjne decyzje, ale jednak częściej miał rację, niż jej nie miał. Tak było i w roku 1968.

Goodman negocjował sprzedaż biznesu już jakiś czas, aż w końcu znalazł odpowiednią ofertę. Kupującym była korporacja Perfect Film and Chemical Corporation, która posiadała firmy przeróżnych branż. Korporacja wchłonęła cały biznes Goodmana, czyli komiksy, magazyny i książki, ale w praktyce zmiany nie były od razu zauważalne. Dotychczasowy właściciel zachował tytuł wydawcy i do 1972 nadzorował politykę finansową Marvela.

Tales To Astonish #100Jeszcze przed finalizacją zmiany właściciela dobiegła końca 10-letnia umowa dystrybucyjna z Independent News (przykład wspomnianych błędów Goodmana). Była ona wyjątkowo niekorzystna i ograniczała liczbę serii, jaką mógł wydawać Marvel. Nową umowę podpisano z innym dystrybutorem (Curtis Circulation) i Goodman błyskawicznie poszerzył ofertę wydawniczą. Oznaczało to niestety pożegnanie pozostałości po latach 50, czyli serii Strange Tales, Tales to Astonish oraz Tales of Suspense. Herosów z tych serii rozdzielono i od tej pory mieli do dyspozycji własne tytuły. I tak:
- Strange Tales wraz z numerem 169 zmieniono nazwę na Doctor Strange. Utworzono również nowy miesięcznik Nick Fury, Agent of S.H.I.E.L.D..
- Tales to Astonish przekształcono w Incredible Hulk (od #102), a Namor otrzymał własny miesięcznik Sub-Mariner.
- Tales of Suspense zakończyło się na 99 numerze. Przygody Kapitana Ameryki zachowały numerację, a nowy miesięcznik otrzymał Iron Man.

Współpraca Marvela z Perfect Film and Chemical Corporation (przemianowane na Cadence Industries w 1973 roku) oraz Curtis Circulation miała przetrwać aż do 1986 roku. Te niespełna dwadzieścia lat nie były jednak usłane różami, zwłaszcza od momentu odejścia Martina Goodmana.
Uncanny X-Men #58
Nie wyprzedzajmy jednak wydarzeń i wróćmy do roku 1968. Nowy właściciel, dystrybutor, oferta wydawnicza - skoro już tyle zmian, to może jeszcze jedna? Niestety niekorzystna dla fanów, bo cena zeszytu wzrosła z 12 do 15 centów. Trzy centy miały wówczas spore znaczenie dla części czytelników, których podwyżka o 25% zmusiła do ograniczenia zakupów. Wspomniałem już, że Martin Goodman podjął trafną decyzję sprzedaży. Moment nie mógł być bowiem lepszy. W 1968 roku Marvel sprzedał ponad 50 milionów komiksów i był to niestety szczyt, a w kolejnych latach sytuacja całej branży pogorszyła się. Dlaczego? Istnieje kilka hipotez. Na pewno nie pomogła podwyżka cen. Fani mogli albo zwiększyć swój komiksowy budżet o 25%, albo ograniczyć liczbę kupowanych serii. Pewnie częściej wybierali to drugie rozwiązanie, a wydawnictwa dolewały jeszcze oliwy do ognia wydając coraz więcej serii. Średni nakład tytułów musiał więc maleć, a to utrudniało negocjacje z reklamodawcami.

Winnych można szukać także gdzie indziej. W latach 1966-68 wielkie triumfy w telewizji odnosił "Batman". Serial z udziałem żywych aktorów (i to z pierwszej ligi, którzy wręcz zabiegali o epizody) emitowany był dwa razy w tygodniu na antenie ABC. Co w tym złego? Produkcja była satyryczna, nastawiona na proste żarty i nieskomplikowaną fabułę. Niektórzy uważają, że to właśnie ten serial wykształcił niekorzystny stereotyp komiksu jako medium niepoważnego i dziecinnego. Siła wpływu tej produkcji ciężka jest do oszacowania, ale przecież do dziś trwa walka o uznanie komiksu za dziedzinę sztuki.

Wielu historyków komiksu podkreśla negatywny wpływ "Batmana", a pomija to co dla mnie jest ważniejsze. Z badań przeprowadzonych w 1945 roku wynikało, że ponad 80% dziewczynek w wieku 6-17 lat czyta komiksy. W kolejnych latach dbano o te czytelniczki seriami komediowymi, o nastolatkach, czy wreszcie romansami. Z czasem było ich jednak coraz mniej, a lata 60 to stała redukcja serii przeznaczonych dla kobiet. Czy uzasadniały to wyniki sprzedaży, czy też w pędzie porzucania innych gatunków na korzyść superbohaterów zapomniano o części odbiorców? Tak czy inaczej, pod koniec lat 60 oferta skierowana dla płci pięknej była mizerna. Branża komiksowa straciła ogromną grupę potencjalnych czytelniczek.

Komiksów o superbohaterach przybywało w ogromnym tempie, zdecydowanie szybciej niż w Silver Age. Poniżej znajduje się wykresy przedstawiający liczbę wydawanych serii i komiksów w kolejnych latach działalności wydawnictwa Martina Goodmana. Wyraźnie widać na nim, że Golden Age jeszcze z czasów Timely Comics i późniejsza nieśmiała próba reaktywacji z czasów Atlas Comics były skromne w porównaniu z natężeniem wydawniczym Silver Age. To bardzo ciekawe zestawienie, bo wiele osób żywi przekonanie, że Złota Era obfitowała w większą ilość komiksów o superbohaterach, niż Srebrna Era. Tymczasem w szczytowym roku tej pierwszej (1944) ukazało się 60 komiksów o herosach, podczas gdy w 1968 roku było ich trzykrotnie więcej.

wykres1s.jpg


Skoro lawinowo przybywało komiksów o superbohaterach, to wreszcie ten gatunek stał się ponownie liderem pod względem wszystkich wydanych komiksów od początków Timely/Marvela. Nastąpiło to dopiero w 1968 roku, gdy komiksy o nastolatkach ostatecznie skapitulowały przed dominującymi herosami. Zmianę wyraźnie widać na poniższym wykresie:

wykres2s.jpg

Ciekawostki:
- Rok obfitował w debiuty ciekawych złoczyńców. Najważniejsi z nich to Ultron (Avengers #54), Doctor Faustus (Captain America #107), Annihilus (Fantastic Four Annual #6), Mephisto (Silver Surfer #3) i Madame Hydra (Captain America #110).
- Sue i Reedowi urodził się syn, Franklin Richards. Dziecko było mutantem i - jak wiemy - odegrało w późniejszym świecie Marvela wielką rolę. W związku z nowymi obowiązkami Sue opuściła Fantastic Four. Jej miejsce zajęła Crystal.
- Na ślub wreszcie zdecydowali się Wasp i Yellowjacket.
- W świat X-Men wkroczyli osobno Lorna Dane (#49) i Havok (#54), którzy wkrótce stali się parą i stałym punktem uniwersum mutantów.
- Sprawnie rozwijała się kariera Johna Buscemy. Spośród wielu jego dokonań w roku 1968 warto wyróżnić debiut Visiona (Avengers #57) oraz nową serię o Silver Surferze. Ta druga była testem ekskluzywnego formatu, dwukrotnie grubszego, ale i kosztującego aż 25 centów.
- Na dowód tego, że Marvel eksperymentował macie pikantny komiks z 1968 roku.

Paweł "Lex" Masłowski
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.