Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #35 - Venomverse #1



Venomverse #1 
Scenariusz: Cullen Bunn 
Rysunki: Iban Coello 
Kolory: Matt Yackey

Była powtórka z Secret Wars czy Civil War, to czemu by nie spróbować powtórzyć Spider-Verse? Marvel był jednak na tyle pomysłowy, że w roli głównej obsadził nie Spider-Mana, lecz Venoma, którego ostatnio mocniej promuje, od kiedy do roli tej powrócił Eddie Brock. Wstępem do "Venomverse" była wydawana od końca czerwca miniseria Edge of Venomverse, gdzie na łamach pięciu zeszytów poznaliśmy pięciu superbohaterów z alternatywnych rzeczywistości, którzy połączyli się z symbiontem Venoma. Historie te były dość przeciętne, z wyjątkami w postaci All-New Wolverine wyróżniającej się jakością historii, czy Deadpoola z rysunkami Jamesa Stokoe. Każdy z tych zeszytów kończył się przeniesieniem bohatera do innej rzeczywistości, gdzie poznawał Kapitana Amerykę, również połączonego z Venomem, który prosi o pomoc w walce z wielkim zagrożeniem. 

W pierwszym numerze Venomverse szybko wkraczamy do głównej historii, której głównym bohaterem jest Eddie Brock. Schemat jest podobny do przedstawionego powyżej, jednak na alternatywną Ziemię trafiamy dużo szybciej, po czym dowiadujemy się, co sprawia zagrożenie Venomom ze wszystkich uniwersów. Eddie nie jest zbyt chętny do pomocy i najlepiej wróciłby z powrotem do swojej rzeczywistości. Zagrożenie jest jednak bardzo realne i dość szybko wszystkie Venomy muszą stawić czoło kolejnym przedstawicielom tajemniczego gatunku zwanego Poisons. 

Siegając po ten numer nie oczekiwałem wiele, więc lektura tego zeszytu nie była szczególnie rozczarowująca. Mamy tu głównie ekspozycję głównego wątku, ukazanie siły przeciwnika i wkomponowanie w to wszystko "naszego" Venoma. Nie powiem, by była to szczególnie wciągająca lektura, ktoś, kto nie czytał zeszytów Edge of Venomverse na pewno łatwo się tu odnajdzie, ale nie do końca będzie wiedział, kim dokładnie są inne wersje Venoma. Założenia tej miniserii od razu pokazują, a przynajmniej ja podchodziłem tak do tego, że ma to być głównie tytuł rozrywkowy, ale póki co wiele akcji czy dobrego humoru tutaj nie ma. Ratunkiem tego zeszytu są główne rysunki, dość klasyczne dla superbohaterskiego tytułu, ale dobrze wkomponywujące się w fabułę. Do tego dobrze dobrane kolory i graficznie jest to bardzo przystępny zeszyt. 

Cullen Bunn, scenarzysta tej miniserii, w ostatnich latach popisał się tworzeniem kilku ciekawych komiksów grozy, jednak tutaj brak takich elementów. Choć pasowałyby do historii. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne numery pozwolą mu się lepiej rozwinąć, gdy nie będzie musiał poświęcać czasu na ekspozycję. Nie jest to jakiś szczególnie zły komiks, ale na pewno nie najlepszy w tym tygodniu. Lepiej zaprezentował się nawet specjalny one-shot Venomverse: War Stories, który również ukazał się w tę środę. Dostaliśmy w nim wgląd w kilka alternatywnych rzeczywistości, podobnie jak w "Edge of...", choć w kilku krótszych formach. Fani Venoma na pewno sięgną po opisywany tu włąsnie numer, ale innym czytelnikom na ten moment odradzałbym zapoznawanie się z tą historią. Zdecydowanie lepiej już sięgnąć po "War Stories", gdzie można zobaczyć pracę chociażby Declana Shalvey'a.

Rodzyn

  
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.