Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #37 - Marvel Legacy



Marvel Legacy 
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Esad Ribic i inni
Kolory: Matthew Wilson i inni

Nie pierwszy to raz Marvel wydaje zeszyt, który wprowadza czytelnika w nowy rozdział w historii Uniwersum. Było już Marvel NOW! Point One czy All-New Marvel NOW! Point One, pora więc na Marvel Legacy. Tym razem jednak numer ten zdaje się być nieco ważniejszy, a sam Marvel mocniej go promował jako ważny punkt startowy. Sama historia jest wielowątkowa, ale w przeciwieństwie do wspomnianych wcześniej zeszytów, tutaj za scenariusz całości odpowiada Jason Aaron, więc nawet jeżeli choć na moment wątki odbiegały od tego głównego, wciąż mamy tu dość spójną, jedną historię, a nie kilka krótszych. 

Zaczynamy od przeniesienia się milion lat wstecz, gdzie poznajemy pierwszych Avengers, których już jakiś czas temu można było lepiej poznać dzięki serii zapowiedzi. W składzie: Odin, Phoenix, Black Panther, Iron Fist, Starbrand, Ghost Rider i Agamotto. Poza tym pierwszym i ostatnim, są to prehistoryczne wersje dobrze nam znanych bohaterów. Ich los splata się, gdy planetę atakuje jeden z Celestiali. Zmusza ich to do współpracy, a wspomnienia o tamtych wydarzeniach pozostają w jakiś sposób obecne w umysłach ich aktualnych wersji, co widać głównie w kolejnych scenach, na których Robbie Reyes, obecny Ghost Rider, sam nie wiedząc jakim sposobem trafia do RPA, gdzie spotyka aktualnego Starbranda. 

Śledzimy tu także machinacje Lokiego, który wykorzystuje Lodowe Olbrzymy do przechwycenia pewnego tajemniczego artefaktu. Na ich drodze staje Thor, Ironheart i Sam Wilson, po raz ostatni w roli Kapitana Ameryki. Na kolejnych planszach widzimy także, co się obecnie dzieje ze Stevem Rogersem, Deadpoolem, Odinsonem czy też będącym w śpiączce Tonym Starkiem. Są to krótkie jednoplanszowe wprowadzenia do serii, w których wkrótce będą występować. Pojawiają się też pewne poważne zmiany w historii uniwersum, głównie w formie pewnych wzmianek, chociażby jedno odnoszące się do postaci Voyager czy też Intergalaktycznego Imperium Wakandy. Mamy tu również dwa znaczące powroty: jednego z nieżyjących od jakiegoś czasu mutantów i pewnych postaci niewidzianych od finału Secret Wars. 

Aaron tworzy historię, która na pewno stawia więcej pytań, niż daje jakichkolwiek odpowiedzi. Mnie osobiście ucieszyły wspominane powroty, a zarys wydarzeń, jakie przyjdzie nam poznać w kolejnych miesiącach w tym uniwersum jest dość ciekawy. Sam główny wątek pozostaje intrygujący i zastanawia mnie, gdzie i kiedy poznamy jego rozwinięcie. W ostatnich dniach pojawiła się nieoficjalna zapowiedź pewnej cotygodniowej historii rozgrywającej się na łamach wszystkich tytułów o Avengers, być może to tam, obok sekretu Voyager, poznamy też rozwinięcie wątku Avengers 1 000 000 BC. Za to w serii o przygodach Guardians of the Galaxy spodziewam się kolejnego pojawienia się pewnego pożądanego przez Lokiego artefaktu, tylko pytanie, czy mutant, który tutaj powrócił przy tej okazji, pojawi się również i tam, czy też należy się go spodziewać gdzie indziej. 

Numer ten w moim przypadku spełnił swoje zadanie. Aaron stworzył intrygującą historię, której rozwinięcia mocno wyczekuję. Cieszy, że do jej stworzenia zaprosił Esada Ribica, z którym pracował nad równie epickimi przygodami Thora. Artysta ten świetnie spełnia się w przedstawieniu nowych jak i starych postaci, ich epickich potyczek czy też bardzo klimatycznych scen wyjawiających pewne sekrety. Problemem pozostaje u niego mimika twarzy na paru kadrach, ale zdarza się to naprawdę rzadko. Uzupełnia go dość pokaźna grupa rysowników, jednak są to głównie jednoplanszowe sceny, które zarysowują treść nowych historii, jakie czekają m.in. Steve'a Rogersa, Deadpoola czy też Odinsona. Chris Samnee czy Russel Dauterman na pewno zachęcają do sięgniecia po nie, reszta... no cóź, wyłącznie nie zniechęca do śledzenia tych historii. 

Jeżeli kogoś ciekawi, co w kolejnych miesiącach wydarzy się w uniwersum Marvela i jakich historii można się spodziewać, warto siegnąć po ten komiks. Zawiera nie tylko dobrą główną historię, ale też dobry przekrój kilku co ważniejszych wątków i tego, gdzie będą one kontynuowane. Po lekturze mam głównie pozytywne wrażenie, Jason Aaron, tak jak jakiś czas temu zrobił to z Thorem, tak teraz całe uniwersum Marvela wprowadza na nową drogę, oby tylko w dalszym ciągu ciekawą. Cena nie jest może zbytnio zachęcająca i przy takim wprowadzającym zeszycie Marvel mógłby pokusić się o trafienie do większej liczby czytelników obniżając jego wartość, ale mimo tego warto zamieścić ten komiks w swojej kolekcji.

Rodzyn

   
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.