Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Uncanny X-Men: kontra SHIELD - Krzysiek Ceran


Najnowszy album Uncanny X-Men zamyka kilka wątków, które Bendis ciągnął od dłuższego czasu. Jest więc finałem pewnej dłuższej historii – szkoda więc, że odpowiedzi, których udziela, ostatecznie okazują się rozczarowujące. 

Kontra SHIELD można podzielić na dwie części. W pierwszej, do zeszytu #22, X-Men Cyclopsa po kolejnym tajemniczym ataku Sentineli biorą na cel SHIELD. W międzyczasie Magneto konrynuuje swoje śledztwo na Madripoorze. W finale tej historii zakończony zostaje wątek porwania Dazzler przez Mystique, a poza tym stojący za Sentinelami Tajemniczy Winowajca zostaje ujawniony i pokonany. 

Jest to całkiem porządne starcie – pal sześć, że miejscami nieczytelne ze względu na zbyt chaotyczne rysunki Bachalo. Skala wydarzeń wciąż robi wrażenie. Atmosfera niepewności i wzajemnych podejrzeń między X-Men Cyclopsa, ekipą z Instytutu i SHIELD też zostaje w miarę nieźle rozegrana. Wątek Magneto i Dazzler jest bardzo dobry. 

A potem dowiadujemy się, kim ów Tajemniczy Winowajca jest i słowo daję, że Bendis musiał go wybrać na chybił trafił. Jego działania w tej serii kompletnie nie pasują do jego modus operandi i motywacji, które kierują nim zazwyczaj. Powiedziałbym, że jest to kompletne przepisanie postaci, tak, by pasowała do scenariusza Bendisa – tyle że ów winowajca praktycznie nie jest tu napisany. Dotąd był tylko tym złym przy konsolecie komputera, podglądającym X-Men. W tym albumie ma okazję wygłosić trzy uwagi o tym, jak to nienawidzi X-Men, i koniec. 

Nie ma to nic wspólnego z tym, kim ta postać jest. I jest to autentycznie żenujące. 

Od zeszytu #23 zaczyna się nowa historia. Dotyczy testamentu profesora Xaviera i jego Wielkiej Tajemnicy, ale zanim dojdzie do odczytania ostatniej woli Charlesa Bendis daje swoim bohaterom okazję, by się trochę wyciszyli i przetrawili niedawne wydarzenia. Takie sceny i momenty wychodzą mu najlepiej i tak jest też tutaj. Zeszyty #23 i #24 wyszły spod ręki Krisa Anki, który jest rysownikiem nierównym, ale np rozmowa Cyclopsa i Tempus wyszła mu świetnie. (Dodajmy, że Anka jest również rysownikiem, którego styl nijak nie pasuje do stylu Bachalo, więc jest to pewien zgrzyt, gdy Chris zastępuje Krisa w zeszycie #25, w środku historii.) 

Poza spokojnymi scenami z początku historii, dobrze wychodzi również spotkanie dwóch grup X-Men, gdy przychodzi do odczytania testamentu. Niestety, na tym zalety tej historii się kończą, a zaczynają się bzdury. Tym razem nie będę się rozwodził nad tym, jak poronionym pomysłem jest dopisywanie Xavierowi związku z Mystique – zrobiłem to w recenzji "All-New X-Men: Jeden z głowy". Niestety, tu problem nie ogranicza się do tego. Cały pomysł na tę historię to jeden wielki niewypał. 

Rzecz w tym, że Wielką Tajemnicą profesora Xaviera jest to, że zablokował pewnemu mutantowi, Matthew Malloyowi, dostęp do jego mocy. Ponieważ ich nie kontrolował, a był "najpotężniejszym mutantem na Ziemi". X-Men są tym, rzecz jasna, zszokowani. A tymczasem, gdzieś na południu Stanów Zjednoczonych, niekontrolowane moce Matthew Malloya wracają i zaczynają siać spustoszenie. 

Czemu ten pomysł jest niewypałem? Po pierwsze, Bendis napisał tę historię ładnych parę lat po tym, jak różni scenarzyści dopisali Xavierowi całą masę grzechów z przeszłości. X-Men są zszokowani na wieść o telepatycznej lobotomii, jaką przeprowadził profesor. Żeby ich reakcja miała choć odrobinę sensu, czytelnik musi zapomnieć o tym, że X-Men wiedzą o... Głęboki wdech... O tym, że Xavier wysłał na śmierć drużynę z "Morderczej genezy" i wymazał o tym pamięć Cyclopsowi; o tym, że Xavier trzymał Danger w niewoli, byle tylko X-Men mogli trenować w Danger Room; o tym, że to on pozbawił Wolverine'a wspomnień (choć trzeba wspomnieć, że chyba wszyscy próbujemy zapomnieć o tym retconie); o tym, że był połówką Onslaughta; o tym, że "zła strona jego osobowości" zniszczyła całe planety i zamordowała miliony istnień w Mikrowersum... 

Serio, "telepatyczna lobotomia" to jest nic w porównaniu ze wszystkimi grzechami profesora Xaviera. Czemu X-Men są przejęci, kiedy odpowiednią reakcją byłoby wzruszenie ramionami i stwierdzenie "no tak, to brzmi jak Charles"? 

A co z mutantem, który tak przeraził profesora? Bendisa zawiodła wyobraźnia. Jaką moc ma Matthew Malloy? Rzeczy dookoła niego eksplodują. W następnym albumie zostanie to rozwinięte, będzie mowa o manipulowaniu rzeczywistością... tylko co z tego? Znowu, żeby to robiło wrażenie, czytelnik musi zapomnieć o masie innych postaci, które mogły manipulować rzeczywistością, z którymi X-Men mieli już do czynienia. 

Cały pomysł, na którym opiera się ta historia, jest niewypałem. 

Wracając na moment do rysunków – napisałem już, że przez Bachalo akcja bywa trochę nieczytelna. Ale eksplozje, ataki wielkich robotów i tego typu rzeczy wychodzą mu dobrze, więc rysunki robią wrażenie – nawet, jeśli czasem trudno odgadnąć, co właściwie się dzieje. Tylko za jakie grzechy Bachalo musi rysować te swoje kobiety-węże? Serio, w tym albumie to już jest absurdalne. Niektóre bohaterki są z plasteliny, mają surrealistycznie wydłużone tułowia i nogi. Jest to po prostu dziwaczne. 

Mimo wszystkich moich zastrzeżeń, Kontra SHIELD jest porządnym komiksem. Gdyby nie debilizmy z Tajemniczym Winowajcą i Matthew Malloyem nazwałbym go po prostu dobrym komiksem. Żeby było jasne – wszystko odnośnie Matthew Malloya strasznie mi przeszkadza, ale ten album dopiero rozpoczyna jego wątek. Będę się nad nim więcej pastwił w recenzji kolejnego tomu. 

A Kontra SHIELD, mimo wszystkich niedociągnięć i głupotek, jest porządnym komiksem. 

3/5 

Krzysiek "Krzycer" Ceran

Uncanny X-Men: Kontra SHIELD 
scenariusz: Brian Michael Bendis 
rysunki: Chris Bachalo i Kris Anka 
zawiera: Uncanny X-Men #19-25 
cena: 39,99 zł 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.