Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Paper Girls tom 5

Zaginione w czasie Mac, Erin, K.J. i Tiff trafiają do przyszłości. Tym razem mają okazję zwiedzić rodzimy czas ich prześladowców, po drodze trafiając na znane twarze. W kolejnym tomie opowieści Briana K. Vaughana i Cliffa Chianga wiele wątków fabularnych zaczyna się splatać. I jak to w dobrej opowieści o podróży w czasie od tych splotów może rozboleć głowa. Dostajemy odpowiedzi na pytania co wywołało pewne wydarzenia z poprzednich części. Sięgając nawet tak daleko, jak do pierwszych zeszytów. I widzimy w jaki sposób wszystko się zapętla, a przyszłość i przeszłość wpływają na siebie nawzajem. Komiks zaczyna naprawdę wymagać od czytelnika oderwania od standardowej wizji chronologii wydarzeń. I zaakceptował w jaki sposób przyczyna i skutek łączą się nie tylko wraz z biegiem czasu ale też na wskroś i naprzeciw mu. Vaughan zaplanował ten komiks bardzo dokładnie. I powoli wprawia wszystkie elementy swej misternej machiny w ruch.

Jednocześnie kontynuujemy pomniejsze wątki. Szczególnie ten dotyczący Mac i K.J. wybija się na pierwszy plan i spełnia się jedna z wizji tej drugiej. I całe szczęście, bo Mac naprawdę potrzebowała pchnięcia ku rozwojowi. Powiem szczerze, jej zachowanie w poprzednich tomach naprawdę działało mi na nerwy. Nie rzucając zbytnią ilością spoilerów powiem tylko, że jest to rozwój w kierunku, który zdecydowanie ucieszy fanów Vaughana.

Skoro o tym mowa, czytając komiks miałem wiele skojarzeń ze wcześniejszym dziełem tego scenarzysty. Można dostrzec bardzo wiele podobieństw pomiędzy Paper Girls a Runaways. W kwestii pewnych konkretnych trop, jak i poruszania podobnych elementów tematycznych. Jednakże Paper Girls nie istnieje w świecie który ma “wszystko i zlewozmywak”. Tutaj nie mamy magii, bogów, mutantów i kosmitów, więc wszystko co widzimy pozostaje w kontekście podróży w czasie. To czyni wizję bardziej ujednoliconą. Co jest w sumie dobrym zabiegiem dla tej konkretnej historii. Jest ona dostatecznie zakręcona bez dodatkowego bagażu. Jednocześnie można dostrzec kontynuowanie podobnych tematów co w Runaways. Tamten komiks był o buncie przeciwko poprzedniemu pokoleniu. Z kolej paper Girls zajmuje się kwestią konfliktu pokoleń z innej perspektywy. Główne bohaterki są tak naprawdę niewinnymi ofiarami złapanymi w walkę między dwiema grupami podróżników w czasie. Ci z przyszłości chcą zapobiegać ingerencjom w linię czasową. Ci z jeszcze dalszej przyszłości okradają przeszłość aby mieć środki do przetrwania. Młode pokolenie aby przeżyć buntuje się przeciwko decyzjom starego. Nasze bohaterki są w takim razie paradoksem w tym konflikcie. Z jednej strony to są dalej dzieci, młodsze niż ktokolwiek po jednej lub drugiej stronie. Jednocześnie są z przeszłości obydwu, czyniąc ich jeszcze starszym pokoleniem. Są więc ofiarami w wojnie stron o wiele potężniejszych niż one same. I jednocześnie mają moc kształtowania tych stron, z której nie zdają sobie sprawy. Za sprawą podróży w czasie wpłynęły już na konflikt w sposób, którego mogą nie do końca rozumieć. Nawet wydawałoby się tak mało ważne osoby jak cztery dziewczyny roznoszące gazety mają wpływ na ogromna skalę. To silnie pokazuje, że każdy z nas jest częścią większej całości. Kształtujemy świat dookoła nas w sposób, jakiego możemy nigdy do końca nie zrozumieć.

Jednocześnie historia stawia pytanie, czy da się zmienić przeznaczenie. Czy nasz los jest zapisany i musi się wydarzyć, czy też możemy go zmienić? Pytanie to przyświeca nam nieustanie. Gdy zdajemy sobie sprawę jakie wydarzenia ukształtowały obecne oraz wcześniejsze. Wisi nad głową Mac jak Miecz Damoklesa i motywuje sporo posunięć K.J. i Erin. Za wcześnie aby jeszcze orzekać, ale mam wrażenie, że łapię powoli przesłanie tego komiksu. Każdy z nas ma tylko jedno życie i jest ono wyjątkowe. Nie ma jak go zresetować, to jedyna szansa, jaką dostaniemy. Nie możemy jej zmarnować.

Fabuła ma w sobie tyle niezwykłych elementów, że musiało to stanowić spore wyzwanie dla rysownika. Mówi się wiele, że w komiksie twoim jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Nie zgadzam się z tym. Takie podejście zupełnie nie bierze pod uwagę rysownika. Który musi temperować zapędy scenarzysty i dostosowywać je do własnych możliwości. Rysownik, który potrafi oddać nawet najbardziej niezwykłą wizję scenarzysty to prawdziwy skarb. I Cliff Chiang jest zdecydowanie jednym z nich. Nie idzie na skróty, nie próbuje upraszczać. Rysuje wszystkie możliwe cuda z wyobraźni Vaughana. Bez ciężkiej pracy jego oraz kolorysty Matta Wilsona, komiks ten nie byłby nawet w połowie tak udany. Uznanie należy się też tłumaczowi. Bartosz Sztybor miał ciężkie zadanie przetłumaczenia futurystycznego slangu. I wyszedł z niego obronną ręką.

Paper Girls pozostaje świetnym komiksem. Pod przykrywką zwariowanej i poplątanej historii o podróżach w czasie kryje o wiele głębsze przesłania. Dostarczy rozrywki i skłoni do refleksji. Polecam.

Demogorgon

Paper Girls tom 5
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Cliff Chiang
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
ISBN: 978-83-8110-774-7
Oprawa: miękka
Ilość stron: 128
Format: 170x260
Cena: 42 zł

Komiks można kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.