Avalon » Publicystyka » Artykuł

Spider-Man The Animated Series z dzisiejszej perspektywy


Uniwersum Marvela jest bardzo szerokie. Przeszukując jakąkolwiek bazę informacji na temat komiksów wydawnictwa znajdziemy szereg postaci, które pojawiały się na przestrzeni lat (czy to jednorazowo czy też regularnie). Dotyczy to oczywiście także postaci pierwszoplanowych. Kiedy mielibyśmy wymienić jakiś najpopularniejszych, zasadniczo nie mielibyśmy z tym problemów. Oczywiście wszystko zależy od osoby, która będzie te postaci wymieniała, jednak bez dwóch zdań, z pewnością znajdzie się w tym wyliczeniu także Spider-Man. Swoją popularność zawdzięcza nie tylko ciekawej gamie przeciwników oraz pomysłowych przygód, ale przede wszystkim charakterowi. Spider-Man jest tym everymanem, z którym z łatwością możemy się identyfikować. Oprócz tego Spider-Man jest też rozpoznawalny dzięki świetnym kanałom, przez które możemy się z nim spotkać. Można wymienić tutaj komiksy TM-Semic, Trylogię Raimiego czy kreskówkę Spider-Man The Animated Series z 1994 roku. Właśnie tą ostatnią pozycją chciałbym się dzisiaj zająć. 

Kreskówka w Polsce nadawana była początkowo przez TVP2, później przez Fox Kids i Jetix. W moim odczuciu wśród innych kreskówek przedstawiających przygody Petera Parkera ta właśnie wypada zdecydowanie najlepiej. Kreskówka posiada specyficzne podejście do postaci i wyboru pomysłów na odcinki. Podyktowane jest to zapewne okresem, z którego czerpie materiał źródłowy. Dzisiejsze podejście do tworzenia kreskówek jest inne, co wielu osobom może odpowiadać. Spider-Man The Animated Series robiona jest w myśl „starej szkoły”. Niezależnie od upodobań w kwestii kreskówek, trzeba serii przyznać jedno- jest szalenie przydatna z perspektywy dzisiejszego czytelnika komiksów. 


Kreskówka przedstawia nam bardzo ładną warstwę wizualną. Wiem, wiem- jeżeli ktoś po przeczytaniu dwóch akapitów włączy losowy odcinek, jego oczom ukaże się intro wypełnione niezbyt ciekawym CGI. Motyw animowanego Nowego Jorku pojawia się bardzo często i jest… mankament, którego nie unikniemy. Pozostaje mi wierzyć, że w czasach, w których Spider-Man The Animated Series było tworzone efekt ten wyglądał naprawdę cool. Wszystko inne jest jednak na swoim miejscu. Wygląd postaci został zaprezentowany dosyć klasycznie. Bez problemu rozpoznamy je w komiksach, jeżeli pierwszą z nimi styczność mieliśmy właśnie dzięki kreskówce. Jedynym wyjątkiem jest Peter Parker, który jest dosyć masywny (wydaje mi się, że bez kostiumu jest nawet bardziej umięśniony niż w nim), ale nie stanowi to większego kłopotu w oglądaniu. Świetnie zostali narysowani natomiast złoczyńcy, którzy praktycznie zawsze przedstawieni są klasycznie.

Kreskówka dzieliła życie Petera Parkera z przygodami superbohatera. Mieliśmy więc naukę (zdecydowano się na zekranizowanie etapu życia Parkera na uniwersytecie), relacje rodzinne (Ciocia May pojawiała się bardzo często), a także miłość. W tym ostatnim wypadku zdecydowano się na wprowadzenie wątku miłosnego z Mary Jane Watson. Moim zdaniem jest to o wiele lepsze posunięcie, niż postawienie na Gwen Stacy i ewentualna zamiana partnerki. W tych czasach związek z Mary Jane był już bardzo zaawansowany i większość fanów komiksów to właśnie ją kojarzyło z Peterem. Co więcej, pamiętajmy że kreskówka adresowana była do dzieci. Jak pogodzić to z „dorosłym związkiem”? Nie wiem. Ale jedno jest pewne- wypadło to bardzo dobrze i jako dziecko nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. W kwestii postaci drugoplanowych i trzecioplanowych, także poznaliśmy ich całą masę- od Flasha Thompsona, przez J.J. Jamesona czy Felicię Hardy. Dzięki odpowiedniemu wyborowi postaci, wrogów, motywów i przygód młodemu widzowi zarysowuje się obraz świata Spider-Mana. Najciekawsze jest to w jak dużym stopniu świat ten odpowiada komiksowym realiom. Chodzi tutaj bardziej o wątki, niż wierne przełożenie historii czy losów danych bohaterów. W kreskówce wiele rzeczy przeprowadzonych zostało inaczej niż w komiksowym pierwowzorze, o co nie możemy mieć pretensji. Jeżeli jednak sięgniemy po komiks, który opowiada znaną nam z kreskówki historię, będziemy wiedzieć o co chodzi. 


Dzisiejsze kreskówki z pajęczakiem w roli głównej starają się historię unowocześnić. Nic dziwnego- wszystko dostosowane jest do odbiorców. Spider-Man The Amazing Series stawiał na opracowanie komiksowych lat 80 i 90. Oczywiście zdarzały się także odwołania do pierwszych komiksów, jednak zdecydowanie częściej dostawaliśmy późniejszy okres. Seria robiła to naprawdę dobrze. Była lekko zakręcona, ale dla dzieciaka nie było to żadnym problemem. Ciekawym zabiegiem była konstrukcja- bohaterowie nie mówili o śmierci, a Spider-Man nie uderzył nikogo (z jednym wyjątkiem). Podobnie sytuacja miała się z pistoletami- zastąpione było laserami (swoją drogą zawsze zastanawiało mnie dlaczego świat jest na „normalnym” poziomie rozwoju, jednak normalne pistolety poszły w odstawkę). Podobnie ciekawe rozwiązanie zostało zastosowane w przypadku Morbiusa i Carnage’a. Ten pierwszy nie mógł wysysać krwi kłami, jak w przypadku standardowych wampirów. Z problemem poradzono sobie bardzo prosto- na jego rękach zamieszczono przyssawki, które pozbawiały ofiarę osocza. Carnage z kolei nie mordował bestialsko, lecz wysysał energię życiową. Wszystko było podyktowane tym, by kreskówka mogła trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Twórcom udało się to mistrzowsko, dopiero teraz zauważam takie elementy, jako dziecko zupełnie mi to nie przeszkadzało. 

Wspominałem o zmianach w fabule. Było ich nie mało. Podkreślam jeszcze raz- nie wpływają one w żaden sposób na „orientowanie się w świecie Spider-Mana”. Oglądając kreskówkę zapoznamy się z toposami będącymi w obiegu w komiksach. Pierwszy przykład z brzegu- kwestia kostiumu Spider-Mana z kosmosu. W przypadku komiksów Parker pozyskał go będąc w kosmosie i walcząc w ramach eventu Secret Wars. W kreskówce wydawało się, że nie ma na to miejsca, jednak odpowiednik Tajnych Wojen także się znalazł w kreskówce. Tutaj co prawda strony różniły się w stosunku do oryginału, jednak sam pomysł został wykorzystany. Zresztą wykorzystywanie komiksowych pomysłów i przekształcanie ich było czymś całkowicie na porządku dziennym. Przykładowo- Clone Saga. Na szczęście twórcy nie przenieśli pomysłu w całości ale rozterki co do tego kto jest prawdziwy a kto jest klonem były wyraźnie zarysowane. W pewnym momencie okazuje się, że jednak z ważniejszych postaci pozostaje klonem i trzeba wszystko odkręcać. Najlepszym momentem, z tych które zapamiętałem było jednak Spider-Verse. Tak, nie przeczytaliście źle. Co prawda nazywało się to zupełnie inaczej i wtedy o Morlunie jeszcze nikt nie słyszał, jednak w kilku odcinkach Spider-Mani z różnych rzeczywistości spotkali się by stawić czoło wielkiemu zagrożeniu. Jako dziecko bardzo mi się ten pomysł spodobał. Widocznie Danowi Slottowi także. Nie będę wspominał o takich elementach jak Sinister Six (w zasadzie Insidious Six) czy akcja z Green Goblinem na moście Waszyngtona, które zawierają w sobie motywy komiksowe, jednak zostały zupełnie inaczej poprowadzone. 

Spider-Man The Animated Series to także żyjący świat. Dzisiaj jesteśmy już przyzwyczajenie do tego, że Marvel to przenikające się wątki. Na początku lat 2000, kiedy powstawały pierwwsze filmy superbohaterskie, każda seria miała swój odrębny świat. Dla kogoś obracającego się w tych realiach sporym zaskoczeniem było oglądanie w kreskówce pozostałych superbohaterów. Niektórzy, jak np. Kapitan Ameryka, mieli tam dosyć poważne wątki. Uświadamianie zależności było czymś, co kreskówka robiła wzorowo. 

Spider-Man The Animated Series było moją pierwszą stycznością z Peterem Parkerem. Sprawiło, że zacząłem czytać komiksy i interesować się światem Marvela. Oglądając pierwsze odcinki z pewnością nie zdawałem sobie sprawy, jak wielki będzie miała na mnie wpływ ta kreskówka. Z dzisiejszej perspektywy muszę przyznać, że mimo swoich mankamentów jest to kawał dobrej roboty i każdy fan Spider-Mana powinien obejrzeć choć kilka odcinków. Zwłaszcza osoby, które znają komiksowe historie powinny świetnie się bawić na wyłapywaniu różnic. Opowieść stworzona przez twórców serialu ma tylko jeden minus- jest nim otwarte zakończenie. Chociaż szans na to nie ma najmniejszych, chciałbym żeby kreskówka powtórzyła losy Samuraja Jacka, który po latach dostał zamknięcie historii. Niezależnie od tego- jest to coś, co warto znać!

Krzysiek „Sobb” Sobieraj

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.