Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Jessica Jones - Martwy Punkt

Od momentu jej komiksowego debiutu w 2001 roku, Jessica Jones była pisana praktycznie wyłącznie przez Briana Michaela Bendisa. To on we współpracy z Michaelem Gaydosem przedstawił jej początki w serii Alias, a następnie kontynuował na łamach Puls. Po zakończeniu tej drugiej Jessica po paru latach trafiła do New Avengers, gdzie również jej przygody tworzył Bendis. Niedługo po sukcesie serialu, udało jej się znów trafić na karty solowej serii, ponownie do scenariusza swojego oryginalnego twórcy. Jednak nic nie trwa wiecznie. Gdy Brian Michael Bendis postanowił przejść z wydawnictwa Marvel do DC, pozostawił za sobą swoje "dzieci", w tym Jessikę. Tym samym narodziło się pytanie: kto inny mógłby równie dobrze przedstawić jej dalsze losy? 

Pomijając najbardziej oczywistą odpowiedź, jaką jest Greg Rucka, wybór wydawał się dość prosty. Kelly Thompson w tamtym okresie pokazywała kolejnymi tytułami, że bardzo dobrze odnajduje się w świecie Marvela i potrafi poprowadzić ciekawie kobiece postaci. Mając za sobą półtoraletnią przygodę z Kate Bishop (który to komiks również możecie przeczytać już po polsku, gorąco polecam), Thompson wzięła się za pisanie miniserii o przygodach Jessiki Jones. Historia początkowo ukazywała się w wersji cyfrowej, a dopiero potem trafiła na sklepowe półki w wydaniu papierowym, co było częścią szerszej cyfrowej inicjatywy Marvela (która sama nie osiągnęła ostatecznie większego sukcesu). 

Przed Jones kolejny poważny problem. Znajduje w swoim biurze zwłoki byłej klientki i ktoś okazuje się ją wrabiać w morderstwo. Po tym, gdy udaje jej się wydostać z rąk policji, rozpoczyna śledztwo, w trakcie którego napotyka kilka znajomych twarzy. Najciekawiej u boku Jessiki wypada Elsa Bloodstone, choć przyznam, że cieszy mnie praktycznie każdy występ tej bohaterki od czasu lektury komiksu NEXTWAVE (brak tej publikacji na polskim rynku to jedno z ogromnych niedopatrzeń). Nie zabrakło męża Jessiki, Luke'a Cage'a i ich córki Danielle, choć warto zaznaczyć, że z racji na solowy charakter serii, odgrywają w tym tomie dość marginalną rolę. Przyznam jednak, że z niektórych gościnnych występów twórcy mogliby zrezygnować, by zachować bardziej kameralny charakter historii.

Warto zaznaczyć, że klimat serii nie jest tym samym, co mogliśmy zobaczyć na łamach pierwszych przygód Jessiki na łamach "Alias" czy jeszcze w "Puls" - z takim zarzutem często spotykam się w kontekście tej serii. Jest to dla mnie zarzut dość bezpodstawny, bo Jessica Jones z tamtego okresu to zdecydowanie inna bohaterka, niż możemy ją teraz oglądać. Jessica przeszła sporą drogę, a symbolem tego jest jej małżeństwo z Cagem i wychowywanie Danielle. To nie ta sama, rozbita, zagubiona, rzadko trzeźwa detektyw. Za to pozostał jej cięty język, silny charakter i umiejętności detektywistyczne. Inny klimat buduje także grafika, bo Michel Gaydos i Mattia de Iulis sporo się od siebie różnią. Gaydos tworzył brudny, duszny charakter Nowego Jorku, a de Iulis wraz z kolorysą przenoszą nas w bardziej neonowe rejony. Jest nieco "ładniej", ale i życie Jessiki jest teraz lepsze i barwniejsze. Mnie taka zmiana przekonuje i trzymam mocno kciuki za to, że wizja Thompson i De Iulis jednak będzie miała szansę na szerszą prezentację: póki co dostaliśmy w Stanach zaledwie dwie miniserie (opublikowane już także w Polsce). 

Widać było w najnowszej serii pisanej przez Bendisa, że na Jessikę nie miał już większego pomysłu i dobrze, że nastąpiła na stanowisku scenarzysty zmiana. Szkoda tylko, że końcówka "Martwego Punktu" znów wciąga nas w wątek, z którym wydawało się, że choć na jakiś czas będziemy mieli spokój po tym, jak zakończył go Bendis w ostatniej ze swych historii. 

Bardzo mnie cieszy, że Mucha Comics nie zaprzestała wydawać przygód Jessiki po tym, jak odszedł Bendis i mamy na ten moment na polskim rynku komplet solowych przygód tej bohaterki, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. Widać, że bohaterka ma oddane grono fanów na polskim rynku, do czego przyczynił się także zakończony (póki co) serial. Jeżeli mieliście wątpliwości, czy sięgać po ten tom, zachęcam by go przeczytać. Nie jest to już ta "niezależna" superbohaterska historia, ale to wciąż przyjemna lektura, do czego swoimi scenariuszami przyzwyczaiła nas już Kelly Thompson.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Jessica Jones: Martwy Punkt
scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Mattia de Iulis
tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 136
cena z okładki: 59 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.