Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Ultimate X-Men tom 1

Wydawnictwo Egmont nie przestaje nas rozpieszczać, wydając co rusz to coś nowego. Jakiś czas temu – całe siedem tomów temu – zacząłem się rozpływać nad serią Ultimate Spider-Man, która trafiła w moje serce niczym strzała amora. Czy opowiedziana na nowo, osadzona w XXI wieku historia mutantów również mnie zachwyciła?

Pierwszy tom o perypetiach mutantów to przede wszystkim zeszyty 1-12 pióra Marka Millara oraz numer ½ za którego scenariuszodpowiada Geoff Johns. Nazwisko tego pierwszego mówi samo za siebie, bo odpowiada za takie komiksy jak „Ultimates”, „Marvel Knights Spider-Man”, „Wojna Domowa” czy „Kick-Ass”. To również on stworzył kultowy już ‘Wolverine: Staruszek Logan”. Jako że jest to pierwszy tom, to nikogo nie zdziwi, że dostajemy przede wszystkim genezę drużyny. I z tego co zauważyłem, nie jest to historia zaadoptowana z werbunku klasycznej piątki. Oczywiście, to jak najbardziej jest na plus. Jak już opowiadać znaną nam historię, to trzeba ją opowiedzieć zmieniając jej znaczną część. A najlepiej zmienić całość. Zmianie ulega nieznacznie również sam skład drużyny, bowiem zamiast Angela, Beasta, Cyclopsa, Icemana i Jean Grey dostajemy w zamian za Angela Colossusa i Storm. A gdzieś po drodze pojawia się jeden z najbardziej znanych mutanów: Wolverine. I trzeba przyznać Millarowi jedno, ogromny plus dla niego, że nie babra się w dzieciństwie swoich bohaterów. Nie opowiada nam tego, co można przemilczeć lub opowiedzieć w telegraficznym skrócie. I tak zamiast słuchać o problemach w dzieciństwie, prześladowaniach i tym podobnych rzeczach, widzimy Colossusa jako członka – choć wbrew własnej woli – rosyjskiej mafii, Beast siedzi w barze w hawajskiej koszuli, Iceman uciekł z domu bo bał się, że Sentinele zrównają jego dom z ziemią. I taki krótki origin mi odpowiada.

Cały tom to w sumie dwie historie. Pierwsza z nich to polowanie na mutantów po atakach przeprowadzonych przez Bractwo Mutantów. Za nimi oczywiście stoi nie kto inny jak Magneto, który planuje nie tylko obronić mutantów przed rządem i Sentinelami, a także doprowadzić do tego, że homo superior zaczną panować nad Ziemią. Ba, a jakby tego było mało, Bractwo porwało córkę prezydenta USA. Zamieszanie pierwsza klasa, lecz na szczęście świat może liczyć na swoich znienawidzonych wybawców. Profesor Xavier wierzy w pokojowe rozwiązania i koegzystencję ludzi i mutantów. Jednak czy mu się powiedzie? Szczególnie, że Magneto zamierza wykorzystać jego pokojowe podejście do rozwiązywania konfliktów i wpuszcza w szeregi jego X-Menów płatnego mordercę. Czy Wolverine wykona swoje zadanie i wyeliminuje Xaviera? Oczywiście, że nie. Ale to nieco skomplikuje sytuację w Posiadłości Xaviera. Druga opowieść koncentruje się właśnie na Loganie, który wyrusza do Arizony aby poznać swoją przeszłość. Z kolei Storm, Cyclops i Colossus udają się do Tokio, gdzie występując w telewizji stają się celami programu Broni X. Koniec końców, wszyscy wpadają w łapy Johna Wraitha, który chce uczynić z X-Men rekrutów działających na rozkazy SHIELD. O, SHIELD? W międzyczasie oczywiście poznamy Ultimate Nicka Fury’ego.

Trzeba przyznać, że komiks który powstał w 2001 roku teraz na pewno by powstał w nieco innej formie. Dlaczego? No chociażby z powodu humoru. Jest on dość nakierowany w jedną stronę… A niektóre z bohaterek są ubrane w tak obcisłe i skąpe stroje, że głowa mała. A trzeba pamiętać, że to są nastolatki. Równie szokujące może być to, ze Jean wylądowała w łóżku z Loganem. No, różnica wieku się kłania. Dekolt Scarlet Witch jest po prostu… wow! No dobra, stary chłop może popatrzeć na kobiece kształty i się uśmiechnąć. Ale w sumie… wystarczy włączyć jakąś grę video czy chociażby MTV i zobaczy się o wiele bardziej wyuzdane stroje. Więc komiks nie powinien szokować ani młodszego, ani starszego czytelnika. Ale co tam… Na pewno plusem jest, że tom zawiera pełną historię, czego zabrakło nam w przypadku wydania z „Dobrego Komiksu” – ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta to wydawnictwo. Na pewno ten komiks jest pewnym tchnieniem świeżości, powiewem czegoś nowego. Odbiorca czuje, że to są inni X-Meni niż ci z 1963 roku, jednak wcale nie czuje że są mu obcy. Może się nawet nieco z nimi utożsamić. Czuć, że żyją w XXI wieku i mogliby mieszkać obok nas lub mijać nas na ulicy. Średnio znam mutantów z uniwersum 616, ale wiem że tam nie było (chyba) takich rozwiązań jak Beast i Storm smalący cholewki do siebie, Colossus-gej… No i chyba mam wrażenie, że Logan jest bardziej paskudniejszy i ciężko go polubić.

Koniec końców, ja jako osoba średnio, lub raczej bardzo kiepsko, znająca mutantów Marvela, bardzo dobrze się bawiłem podczas lektury tego komiksu. Wszystko było dla mnie jasne, zrozumiałe i klarowne. Nie natrafiłem na żadne niedomówienia, nie zastanawiałem się dłużej nad którąś sceną. Jeśli ktoś chce poznać mutantów, to „Ultimate X-Men” jest komiksem do tego idealnym. Szczególnie, że dostajemy kawał dobrze napisanego i ładnie zilustrowanego komiksu. Plusem niewątpliwie jest również twarda oprawa i kredowy papier. Wydanie bardzo ładne, jak zwykle. Jedynie tłumaczenie w kilku miejscach wydawało mi się nieco inne, kilka dymków wolę w wersji z „Dobrego Komiksu”. Ale to takie moje osobiste odczucie. Tak czy siak, niecierpliwie czekam na kolejne tomy, zwłaszcza te z historiami które nie zostały wydane po polsku.

Gorąco polecam!

Dengar

Ultimate X-Men tom 1
Scenariusz: Mark Millar, Geoff Johns
Rysunki: Adam Kubert, Andy Kubert, Tom Raney, Tom Derenick, Aaron Lopresti
Tłumaczenie: Marcin Roszkowski
Liczba stron: 324
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.