Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Dni, których nie znamy

Śledząc na bieżąco rynek amerykański, wiele z pozycji wydanych na polskim rynku bywa dla mnie powtórką z rozrywki, zwłaszcza gdy mowa o nowszych pozycjach. Dlatego tak lubię śledzić te zapowiedzi, które potrafią mnie zaskoczyć czymś spoza dobrze mi znanych tytułów. Wielokrotnie już udało się to Non Stop Comics, które zaprezentowało np. świetną Odyseję Hakima, zaskakujące The Black Holes czy przyjemne Miasto Wyrzutków. To komiksy twórców, których wcześniej nie znałem, a których karierę z przyjemnością zacząłem śledzić. Gdy w zapowiedziach NSC pojawiły się "Dni, których jeszcze nie znamy", poczułem, że może mnie czekać kolejna miła niespodzienka.

Gdy już komiks trafił w moje ręce, z początku wejście w historię było nieco ciężkie, nie przekonywały mnie także kolory zastosowane w komiksie. Im jednak dalej i im mocniej wciągała mnie fabuła, tym bardziej nie mogłem oderwać się od albumu. Timothe Le Boucher przedstawił historię nieco nierozgarniętego młodego chłopaka, który pasjonuje się akrobatyką. Jego dotychczasowe niepoukładane życie zostaje wystawione na próbę, gdy zaczyna z jego ciałem dziać się coś dziwnego i chłopak pamięta tylko co drugi dzień. Gdy z czasem okazuje się, że ma drugą osobowość, musi nauczyć się z nią komunikować i poukładać wszystko na nowo. Problemy zaczynają się nawarstwiać, gdy coraz mocniej uwydatniają się różnice między obiema osobowościami, ich charaktery, zainteresowania czy plany na przyszłość. 

Historię śledzimy cały czas oczami jednej z osobowości, którą poznaliśmy na samym początku, stąd także czytelnik dość naturalnie to jemu właśnie kibicuje w jego poczynaniach. Z czasem okazuje się bowiem, że druga osobowość zaczyna być "na zewnatrz" częściej niż nasz bohater, a koegzystencja zaczyna zmierzać w stronę rywalizacji. Nie będę zdradzał finału historii, powiem jedynie, że dla mnie okazało się po prostu idealnym zakończeniem dla tego komiksu.

Z początku pisałem o dość problematycznych kolorach, jakie zastosował autor, jednak z czasem przyzwyczaiłem się do estetyki autora. Wrażenie nadrabia swoją kreską, którą kupił mnie już od pierwszego kontaktu z okładką. W środku jest równie dobrze, nie zaobserwowałem niedociągnięć czy niespojności w kadrach. Dodatkowo spodobało mi się, jak zróżnicowani pod względem wyglądu są bohaterowie, dodatkowo ciekawie zmieniający się na przestrzeni lat. Bez wątpienia Le Boucher jest równie dobrym rysownikiem co scenarzystą (ale może nie aż tak świetnym kolorystą...).  

Mogę spokojnie napisać, że "Dni, których nie znamy" to jeden z najlepszych komiksów, jakie pojawiły się na polskim rynku w 2020 roku. Non Stop Comics ponownie wyszukało ciekawą pozycję spoza Stanów i dostarczyło ją z udanym tłumaczeniem i w ładnie prezentującym się wydaniu. Mam nadzieję, że wydawca zdecyduje się wydać także inne publikacje artysty np. Le Patient, bo po zapoznaniu się ze stronami z tego komiksu, zapowiedzią i recenzjami, mam spore oczekiwania co do tej pozycji i jeszcze większe nadzieje, że twórca im sprosta.

"Dni, których nie znamy" po lekturze nie będzie już dla Was komiksem, który kojarzy się z tą jedną polską piosenkę.  Z jednej strony melancholijna, z drugiej trzymająca w napięciu - to bardzo udane połączenie gatunków, przez co w mojej ocenie historia może spodobać się szerokiemu gronu odbiorców.Le Boucher udowodnił, że jest twórcą, który zasługuje na szerokie uznanie i mam nadzieję, że pokaże to także w swoich kolejnych publikacjach.


Wojtek Rozmus

Dni, których nie znamy
scenariusz i rysunki: Timothe Le Boucher 
tłumaczenie: Jakub Syty
liczba stron: 192
cena z okładki: 64,90 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.