Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja - Astonishing X-Men: Niebezpieczni

Run Jossa Whedona i Johna Cassadaya w Astonishing X-Men to produkt najwyższej klasy - widowiskowy, świetnie napisany i pełen sączącej się z niemal każdej strony miodności.
Astonishing X-Men: Niebezpieczni
niebezpieczni.jpg
Scenariusz: Joss Whedon
Rysunki: John Cassaday
Okładka: John Cassaday
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 156
Cena: 65 zł
Zawiera: Astonishing X-Men vol. 3 #7-12

Run Jossa Whedona i Johna Cassadaya w Astonishing X-Men to produkt najwyższej klasy - widowiskowy, świetnie napisany i pełen sączącej się z niemal każdej strony miodności. (Tak, wyraz "miodność" jest tu jedynym w stu procentach adekwatnym, chociaż nie ma go w słownikach. Ale nie używajcie go na maturze.) Twórcom udało się stworzyć coś, przy czytaniu czego świetnie bawił będzie się zarówno x-fanboy, jak i kompletny laik, przez co automatycznie kolejne części AXM idealnie nadają się do rzucenia w postaci wydań zbiorczych na rynek taki, jak polski.

"Niebezpieczni", jak przetłumaczono tytuł historii "Dangerous", to druga część runu Whedona i Cassadaya, która w oryginale ukazała się w AXM #7-12. Przyznam, że tłumaczenie tytułu wzbudziło we mnie - i tu odruch kazał napisać jakże kluczowe dla każdej recenzji "mieszane uczucia", ale nie, to jednak byłaby przesada, powiedzmy więc, że tłumaczenie to zapaliło pewną lampkę z napisem "hello" - do tej pory bowiem w moim ukształtowanym przez język polski mózgu astonishingowe "Dangerous" działało raczej jako przymiotnik w liczbie pojedynczej i rodzaju żeńskim. Winić za to trzeba jednak jedynie naszych praszczurów, którzy kiedyśtam zadecydowali, że po polsku przymiotniki będziemy odmieniać przez rodzaj i liczbę, tym samym pozbawiając się funu, jaki mogą dawać enigmatycznie (po angielsku) brzmiące tytuły komiksów. A że dodatkowo "Niebezpieczni" tą liczbą mnogą komponują się z polskim tytułem pierwszego tomu ("Obdarowani") dalej czepiać się nie będę, chociaż wspomnieć jednak wypadało.

Jeśli chodzi o fabułę "Niebezpiecznych", to zaczyna się ona mniej więcej tam, gdzie kończy fabuła "Obdarowanych". (Tak, run Whedona lubimy między innymi za bardzo ładne wynikanie jednej historii z drugiej.) Na pierwszych kadrach spotykamy Winga, chłopaka, który w poprzednich numerach został "wyleczony" ze swoich mutacyjnych zdolności i depresja z tym związana (plus coś/ktoś jeszcze, ale po co spoilerować, jak może jeszcze nie czytaliście) popchnie go do czynu, od którego zacznie się właściwa akcja. Podczas niej X-Men spotkają się z przeciwniczką, która zna ich tak dobrze, jak nikt inny i która sprawi, że nasi bohaterowie będą musieli popatrzeć zupełnie inaczej na postawę swego mentora, Charlesa Xaviera. W tle mamy też rodzące się zalążki kolejnej intrygi, relacje Kitty i Colossusa oraz - last but not least - coraz bardziej badassowego Cyclopsa.

To, że główny wróg jest na swój sposób nową postacią, to duży ukłon w stronę nowego czytelnika, dla którego ta historia w ogóle jest dość przyjazna. Nie znaczy to, że nie odnajdziemy tu nawiązań do poprzednich historii. Są małe smaczki, są mniejsze i większe odniesienia, a mnie najbardziej ucieszyło tu podejmowanie wątków, które pojawiły się jeszcze u Granta Morrisona (którego X-Men zresztą też mogliśmy jakiś czas temu czytać po polsku).

Ze świetną fabułą idą w parze świetne rysunki. John Cassaday to klasa sama w sobie, zwłaszcza, gdy pracuje z kolorystką Laurą Martin. Dalsze teoretyzowanie na temat oprawy graficznej nie ma sensu, jeśli nie znacie twórczości tego artysty, zapoznajcie się z przykładowymi stronami, a jeśli znacie, wtedy wiecie, o co mi chodzi. Jako wzrokowiec mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dla samej warstwy wizualnej warto mieć ten album na swojej półce.

W tym momencie musi się jednak pojawić pytanie, czy chcemy mieć to na owej półce po polsku, czy po angielsku. Sam raczej preferuję oryginały, przed lekturą polskojęzycznej wersji tej historii miałem więc nieco obaw co do tłumaczenia, jednak nie udało mu się mnie jakoś szczególnie poirytować, co już uważam za malutki sukcesik. Niestety ginie tu polot i wspomniana miodność, jaką miały oryginalne dialogi Whedona, ale cóż - taka już specyfika tłumaczeń, niektóre wyrażenia czy gry słowne są ciężkie lub niemożliwe do przełożenia. Nie uniknięto kilku błędów edytorskich, większych baboli jednak nie udało mi się wyłowić. Sam komiks jest porządnie wydany, na odpowiednim, niezbyt błyszczącym papierze, co oczywiście trzeba pochwalić. Twarda oprawa to kolejny plus, chociaż można trochę pomarudzić na otwieralność woluminu.

Czyli co, kupować? Nie udzielę tu jednoznacznej odpowiedzi ani w stylu "do sklepów, ino raz!", ani "nie rusz, nie dotykaj!". Najbardziej decydować o wyborze będzie Wasza znajomość języka angielskiego, nie zaszkodzi również porównanie aktualnej ceny "Niebezpiecznych" z aktualną ceną wydań oryginalnych, które jednak oferują tę historię albo osobno w miękkiej oprawie, albo zebraną w twardej razem z poprzednia historią "Gifted". Tak czy inaczej, "Dangerous"/"Niebezpieczni" to pozycja, którą warto mieć w swojej kolekcji.

Jaro

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2014 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.